Używamy cookies. Niezbędne do działania sklepu, pozostałe wymagają zgody.
Używamy cookies. Niezbędne działają zawsze (koszyk, logowanie, sesja). Analityczne (GA4), marketingowe (Google Ads, Meta Pixel) i funkcjonalne wymagają Twojej zgody.
Administrator: Performance One Sp. z o.o., Gdańsk. Zgodę wycofasz w stopce.

Na zawieszeniu gwintowanym można jeździć zimą i nie ma w tym nic wyjątkowego, samochód normalnie pracuje na mrozie i po śniegu. Problem nie leży w samym amortyzatorze, tylko w gwincie korpusu i pierścieniach regulacyjnych, które od listopada do marca dostają mieszankę soli, wody i piasku spod koła. To one zapiekają i to one psują ci wiosenną regulację, a nie tłumienie czy sprężyna.
Sól drogowa przyspiesza korozję, woda wciska się między zwoje, piasek działa jak papier ścierny. Jeżeli przez całą zimę nic z tym nie zrobisz, w marcu możesz nie ruszyć nakrętki nawet kluczem hakowym z zestawu. Dobra wiadomość jest taka, że zima na gwincie to kwestia kilku prostych nawyków: podnieść auto, zmiękczyć tłumienie, posmarować, osłonić i co jakiś czas ruszyć pierścienie. Poniżej rozpisuję to po kolei, łącznie z tym, co zrobić wiosną.
Tak, dobre zawieszenie gwintowane przejedzie polską zimę bez uszczerbku na działaniu, pod warunkiem że zadbasz o gwint i pierścienie. Sam amortyzator jest na mróz przygotowany, olej w środku pracuje w niskich temperaturach, a sprężyna nie boi się śniegu. Słabym punktem jest wyłącznie zewnętrzny gwint korpusu, po którym przesuwasz dolne mocowanie w zestawach full body, oraz pierścienie regulacyjne, które ten gwint blokują.
Najwięcej brudu zbiera dolna część kolumny, bo siedzi tuż nad nawierzchnią i dostaje wszystko spod koła. Sól z wodą zasycha tam w twardą skorupę, a piasek dokłada się przy każdej próbie obracania nakrętki. Latem tego nie czujesz, bo rzadko kręcisz wysokością. Dopiero wiosną, gdy chcesz opuścić auto po zimie, okazuje się, że nakrętka kontrująca ani drgnie.
Wniosek jest prosty: gwintowane nadaje się na zimę, ale traktuj je trochę inaczej niż latem. Nie chodzi o oszczędzanie amortyzatora, tylko o to, żeby zachować regulację, czyli najważniejszą zaletę coiloverów. Cała reszta tego artykułu to konkretne kroki, jak to zrobić.
Zobacz w STREETO.PL: Zobacz zestawy coiloverów na całoroczną jazdę
Zobacz zestawy coiloverów na całoroczną jazdęPrzed zimą podnieś auto o kilkanaście do dwudziestu kilku milimetrów, bo większy prześwit to mniej uderzeń w zaspy, krawężniki ukryte pod śniegiem i zlodowaciałe koleiny. Latem niski prześwit wygląda dobrze i daje fajne prowadzenie, ale zimą każda zaspa i każdy nieodśnieżony parking robi się pułapką na zderzak, dolot i dolną część kolumny. Kilka centymetrów więcej pod podwoziem zwyczajnie ułatwia życie.
W zestawach full body podniesiesz auto bez ściskania sprężyny, czyli bez utraty skoku zawieszenia. Poluzuj nakrętkę kontrującą, obróć dolne mocowanie kluczem hakowym o ten sam zakres na obu kolumnach danej osi i zmierz odległość piasta-nadkole, żeby lewa i prawa strona były równe. Jeśli twój zestaw reguluje wysokość talerzem sprężyny, też podniesiesz auto, tylko skraca się wtedy skok, więc nie przesadzaj w drugą stronę.
Dodatkowy zysk z podniesienia to mniejsze ryzyko dobijania zawieszenia na zlodzonych nierównościach. Auto ustawione za nisko zimą szybciej kończy skok i wali w odbój, co i tak męczy amortyzator bardziej niż samo jeżdżenie. Po zmianie wysokości pamiętaj o geometrii, choć przy podniesieniu na zimę i powrocie na wiosnę wielu kierowców robi jedną geometrię wiosną, gdy wraca na docelową wysokość.
Jeśli twój zestaw ma regulację tłumienia, na zimę skręć je w stronę miękkiego, bo miększy amortyzator lepiej trzyma koło na śliskiej, nierównej nawierzchni. Twarde tłumienie świetnie sprawdza się na gładkim torze, ale na zlodzonej, koleinowatej drodze sztywne koło częściej odrywa się od podłoża i traci przyczepność. Miększe ustawienie pozwala oponie dłużej dotykać nawierzchni, co przy śniegu i lodzie liczy się bardziej niż precyzja w zakręcie.
Ustaw twardość metodycznie. Zakręć pokrętło do pełnego twardo, policz kliki w stronę miękkiego i ustaw tyle samo na obu kolumnach danej osi, żeby auto pracowało symetrycznie. Na zimę śmiało zejdź bliżej miękkiego końca zakresu, a wiosną wrócisz do swojego ulubionego ustawienia. To kwestia kilku minut przy każdym kole i nie wymaga niczego poza kluczem czy pokrętłem z zestawu.
Nie każdy zestaw ma regulację tłumienia i to jest w porządku. Jeśli twój gwint jej nie ma, zima nadal jest do przejechania, po prostu zostaje ci podniesienie auta i ochrona gwintu. Regulacja tłumienia to wygoda, a nie warunek jazdy zimą.
Zobacz w STREETO.PL: Więcej o codziennej obsłudze: jak dbać o zawieszenie gwintowane
Więcej o codziennej obsłudze: jak dbać o zawieszenie gwintowaneOchrona gwintu zimą stoi na trzech filarach: smar na zwojach i pierścieniach, pokrowiec na kolumnie i mycie podwozia po jeździe po soli. Każdy z osobna pomaga, ale dopiero razem dają spokój do wiosny. Zacznij od smaru. Posmaruj gwint i pierścienie smarem miedzianym lub ceramicznym, najlepiej jeszcze jesienią, przed pierwszym soleniem dróg. Smar tworzy warstwę, przez którą wilgoci i soli trudniej dotrzeć do metalu, a nakrętka obraca się lekko nawet po sezonie. Na korpus aluminiowy daj smar ceramiczny, nie miedziany, bo miedź źle reaguje z aluminium przy długim kontakcie.
Drugi filar to pokrowce neoprenowe. Pokrowce STREETO szyjemy z neoprenu 3 mm, odpornego na wodę i nieprzepuszczalnego dla piasku. Zakładasz je na korpus i sprężynę, dół spinasz tak, że brud nie wpada od spodu, a strumień wody z piaskiem spod koła trafia w pokrowiec, nie w gwint. Cena zaczyna się od 160 zł za oś, czyli ułamek tego, co kosztuje nowy korpus po zatarciu gwintu. Połączenie pokrowca i smaru działa lepiej niż każdy z osobna.
Trzeci filar to czystość. Po przejechaniu solonej trasy spłucz podwozie wodą, ze szczególnym naciskiem na dolne części kolumn. Nie trzymaj lancy myjki tuż przy uszczelnieniu amortyzatora ani przy łożysku górnym, bo wbijesz wodę tam, gdzie ma jej nie być. Raz na jakiś czas zdejmij pokrowiec i sprawdź, czy pod spodem jest sucho, żeby neopren nie trzymał wilgoci na mokrym gwincie dłużej, niż trzeba.
Zobacz w STREETO.PL: Zabezpiecz kolumny pokrowcami na zawieszenie
Zabezpiecz kolumny pokrowcami na zawieszenieNajważniejszy zimowy nawyk to ruszanie pierścieni regulacyjnych co kilka tygodni, żeby zwoje gwintu się nie zrosły. Nie musisz zmieniać wysokości. Wystarczy poluzować nakrętkę kontrującą i obrócić pierścień o ćwierć obrotu w jedną i drugą stronę, a potem wrócić na pozycję i znów dokręcić kontrę. Chodzi tylko o to, żeby przerwać zasychanie soli i brudu w gwincie, zanim utworzą twardą skorupę.
Najwygodniej zrobić to przy okazji czegoś, co i tak robisz: mycia auta, sprawdzania ciśnienia w oponach, dokładania płynu do spryskiwaczy. Kilka minut przy każdej kolumnie i masz pewność, że wiosną nakrętka puści. Jeśli przy ruszaniu czujesz opór albo chrzęst, dołóż smaru i porusz pierścieniem kilka razy, wciągając smar w zwoje, zamiast od razu szarpać na pełen zakres.
Ten jeden nawyk ratuje więcej kolumn niż jakikolwiek drogi preparat. Zapieczony gwint to w najlepszym razie godziny walki z penetrantem, a w najgorszym wymiana korpusu. Ruszanie pierścieni co kilka tygodni jest darmowe i zajmuje tyle, co zrobienie zdjęcia auta na parkingu.
Zobacz w STREETO.PL: Więcej o ochronie gwintu przed korozją i solą
Więcej o ochronie gwintu przed korozją i soląWiosną zrób trzy rzeczy: dokładnie umyj kolumny, sprawdź ich stan i opuść auto z powrotem na docelową wysokość. Zacznij od mycia. Zdejmij pokrowce, spłucz gwint i pierścienie z resztek soli i piasku, a potem przejedź szmatką po zwojach. Przy okazji obejrzyj amortyzator pod kątem wycieków oleju, sprawdź gumy i łożyska górne, czy nie ma luzu, i oceń, czy sprężyna równo siedzi w talerzu.
Potem regulacja w dół. Poluzuj nakrętkę kontrującą i opuść auto o tyle, o ile podniosłeś je na zimę, znów pilnując symetrii lewa-prawa i mierząc piasta-nadkole. Po powrocie na docelową wysokość ustaw też twardość tłumienia z powrotem na swoje ulubione kliki. Jeżeli zmieniałeś wysokość, zrób geometrię, bo obniżenie zmienia camber i zbieżność, a od tego zależy zużycie opon i prowadzenie.
Na koniec znów posmaruj gwint świeżym smarem, żeby wejść w sezon z czystą, naoliwioną kolumną. Wiosenny przegląd to też dobry moment, żeby ocenić, czy zima nie zostawiła śladów na korpusie. Jeśli gwint wygląda jak nowy, twoja zimowa rutyna zadziałała i możesz powtórzyć ją w kolejnym roku bez zmian.
Zobacz w STREETO.PL: Plan na chłodne miesiące: przygotowanie zawieszenia do zimy
Plan na chłodne miesiące: przygotowanie zawieszenia do zimyNa gwintowanym spokojnie przejedziesz polską zimę, jeśli potraktujesz je inaczej niż latem. Podnieś auto dla prześwitu, zmiękcz tłumienie dla przyczepności, posmaruj gwint, osłoń kolumny pokrowcami z neoprenu 3 mm od 160 zł za oś i ruszaj pierścienie co kilka tygodni. Wiosną umyj, sprawdź, opuść i zrób geometrię. Tyle wystarczy, żeby twoje coilovery dawały regulację przez lata.
Zabezpiecz zawieszenie na zimę pokrowcami STREETOFAQ - odpowiedzi na pytania naszych klientów
Tak, na zawieszeniu gwintowanym można jeździć przez całą zimę. Amortyzator i sprężyna normalnie pracują na mrozie i po śniegu, a problemem jest wyłącznie zewnętrzny gwint korpusu i pierścienie regulacyjne, które dostają sól, wodę i piasek. Jeśli posmarujesz gwint, osłonisz kolumny pokrowcami i będziesz ruszać pierścienie co kilka tygodni, zima nie zaszkodzi twoim coiloverom.
Tak, podniesienie auta o kilkanaście do dwudziestu kilku milimetrów na zimę bardzo pomaga. Większy prześwit to mniej uderzeń w zaspy, ukryte pod śniegiem krawężniki i zlodowaciałe koleiny oraz mniejsze ryzyko dobijania zawieszenia. W zestawach full body podniesiesz auto bez utraty skoku, kręcąc ten sam zakres na obu kolumnach osi. Wiosną opuścisz auto z powrotem i zrobisz geometrię.
Jeśli twój zestaw ma regulację tłumienia, na zimę warto je zmiękczyć. Miększy amortyzator lepiej trzyma koło na śliskiej i nierównej nawierzchni, bo opona dłużej dotyka podłoża, a przy śniegu i lodzie liczy się to bardziej niż precyzja w zakręcie. Zakręć pokrętło do pełnego twardo, policz kliki i ustaw tyle samo na obu kolumnach osi. Wiosną wrócisz do swojego ustawienia.
Ochrona gwintu stoi na trzech filarach: smar miedziany lub ceramiczny na zwojach i pierścieniach, pokrowce neoprenowe na kolumnie oraz mycie podwozia po jeździe po soli. Smar tworzy warstwę odporną na wilgoć, pokrowiec odcina strumień brudu spod koła, a mycie usuwa to, co i tak dotrze. Najlepiej łączyć wszystkie trzy. Na korpus aluminiowy daj smar ceramiczny zamiast miedzianego.
Pierścienie regulacyjne ruszaj co kilka tygodni, żeby zwoje gwintu się nie zrosły. Nie musisz zmieniać wysokości, wystarczy poluzować nakrętkę kontrującą i obrócić pierścień o ćwierć obrotu w obie strony, a potem wrócić na pozycję. Najwygodniej zrobić to przy myciu auta czy sprawdzaniu ciśnienia. Ten darmowy nawyk ratuje więcej kolumn niż jakikolwiek drogi preparat.
Pokrowce neoprenowe STREETO kosztują od 160 zł za oś. Szyjemy je z neoprenu 3 mm, odpornego na wodę i nieprzepuszczalnego dla piasku. Zakładasz je na korpus i sprężynę, a dół spinasz tak, żeby brud nie wpadał od spodu. To tania ochrona w porównaniu z ceną nowego korpusu po zatarciu gwintu, dlatego zima jest najlepszym momentem, żeby je założyć.
Nie, sam mróz nie uszkadza amortyzatora gwintowanego. Olej w środku jest przygotowany na niskie temperatury, choć w duży mróz zawieszenie przez pierwsze kilometry bywa odrobinę twardsze, zanim się rozgrzeje. Realnym zagrożeniem zimą jest korozja gwintu od soli i wilgoci oraz dobijanie zawieszenia przy zbyt niskim prześwicie, a nie sama temperatura.
Wiosną umyj kolumny z resztek soli i piasku, sprawdź amortyzatory pod kątem wycieków oraz luzu w łożyskach górnych i opuść auto z powrotem na docelową wysokość, pilnując symetrii lewa-prawa. Ustaw twardość tłumienia na swoje kliki i zrób geometrię, bo zmiana wysokości wpływa na camber i zbieżność. Na koniec posmaruj gwint świeżym smarem przed nowym sezonem.